Zaczęliśmy grać kampanię którą zaproponował nam Hubert. Było to pierwsze starcie w naszej kampanii pomiędzy rosyjskimi zwiadowcami, a niemieckimi oddziałami SS. Więcej o detalach kampanii na Planszóweczka.pl. Problem kampanii jest taki, że gra dalej to co przeżyje bitwę.

Poniżej trochę zdjęć z samej rozgrywki. Naszym celem był skład amunicji porzucony w pobliżu kościółka na środku planszy. Graliśmy na 1000 punktów na stronę bazując na Charkowie (z pewnymi modyfikacjami jak np. BA-10 dla Rosjan).

Oto stan początkowy moich zwiadowców, cała armia zmechanizowana:

DSC_0617

Weterani z SS Dominika z Kostki Domina:

DSC_0618

Snajper radziecki znalazł pozycję na dachu, gdzie dość długo krył się pod ostrzałem.

DSC_0619

Armia Czerwona w natarciu.

DSC_0620

SS w kontrnatarciu.

DSC_0621

T-34 i BA przebijają się wśród cienia drzew.

DSC_0624DSC_0625

Niemiecka piechota korzysta z osłony Pz IV.

DSC_0626

Pionierzy pod osłoną Hanomaga powoli skradają się do składu broni.

DSC_0627

I dwie szóstki na morale piechoty… po czym przez bezruch oberwali z haubicy.

DSC_0628

Radziecka piechota z bronią maszynową próbuje zająć dogodną pozycję do wypadu na pionierów.

DSC_0631DSC_0632

BA próbuje ratować sytuację i wykurzyć pionierów. Strzał z działa mimo, że celny niewiele robi, seria z dekatriewa trafia ponad głowami Niemców.

DSC_0633

Zza planszy wyskakują radzieccy zwiadowcy.

DSC_0634

W środku się zakotłowało, miotacz ognia spalił BA.

DSC_0636

T-34 za to odstrzelił Pz IV.

DSC_0637

Radziecka piechota z pistoletami maszynowymi próbuje przepędzić pionierów, niestety bez większego skutku.

DSC_0639

Transporter po eliminacji jednego artylerzysty w kolejnej turze przechodzi w Ambush.

DSC_0640

Ostatnie chwile piechot z bronią maszynową, miotacz ognia eliminuje wszystkich pozostałych przy życiu.

DSC_0642

Ostatnia tura gry, szósta – siódmej nie było dzięki temu, że Dominik wyrzucił trójkę.

DSC_0643

To co ze mnie pozostało przy życiu:

DSC_0645

I z Dominika:

DSC_0646

Gra tak jak każda rozgrywka z Dominikiem była przyjemna i właściwie należałoby grać częściej, bo trochę zasad się zapomniało. W kościach rozkazu w paru turach miałem kompletnego pecha losując szare kości, a nie jedynie słuszne czerwone. I to nie było problem dwóch czy trzech kości, a pięciu czy sześciu, co kompletnie uniemożliwiło działanie.

Podsumowanie:
– grało się bardzo przyjemnie, mimo przegranej – punktowo zadaliśmy sobie podobne straty, ilościowo wyeliminowano więcej Rosjan, bo 16 wobec 9 Niemców. Kolejna gra z takimi stanami może być mało przyjemna dla każdego z nas.

Reklamy