6 czerwca 1944 sobota, Gru 9 2017 

Dzisiaj w domu handlowym Astra, a konkretniej w Planszóweczce zagraliśmy desant w Normandii. Połączone siły Anglo-Amerykańskie pod dowództwem Cacymiła, Pawła oraz moim zmierzyły się z Niemcami dowodzonymi przez Dominika, Huberta i Andrzeja.

Graliśmy mając po 800 punktów na każdego alianta, plus barki. Na każdego gracza grającego Niemcami było 600 punktów plus bunkry oraz po dwa pola minowe (połowę z nich zdjął ostrzał przygotowujący natarcie).  Zdziwiłem się brakiem Churchilla AVRE u Cacymiła – aż się prosił o pobyt w tej rozgrywce.

Szeregowiec Ryan – wersja figurkowa.

Demokracja nadchodzi – amerykański Sherman bardzo wsparł unieszkodliwienie słynnej acht-coma-acht.

Major Pawła poprowadził skutecznie natarcie w centrum – prawdziwy bohater z zwykłym Coltem 0.45. Sporo spustoszenia zrobił również samolot.

Jednak amerykański snajper okazał się być gorszy od rosyjskiego. Owszem, trafiał – ale nic nie zrobił.

 

I w końcu pancerzownica dopadła zapalniczkę Ronsona (mojego weterana – M4 Sherman’a).  Była to 8 albo 9 tura – Alianci mimo olbrzymich strat wygrali. Gra była bardzo wyrównana i dzięki Hubertowi który losował kości dość dynamicznie szła do przodu. Oby więcej takich gier!

Reklamy

Armia Czerwona vs Wehrmacht sobota, List 18 2017 

Zagraliśmy z Marcinem małą grę na tysiąc punktów na stronę. Wykazał się (trochę fartem) T-34-85 niszcząc Pumę i Hetzera.

Powrót do klasyki WFRP piątek, Paźdź 20 2017 

W ostatnim czasie zacząłem rozglądać się za starymi Citadelkami, kilka udało mi się wynaleźć na Allegro. Czekają na pomalowanie (po Finach albo po zbrojnych). Oto zdobycze:

Talvisota z Armią Czerwoną Huberta środa, Wrz 27 2017 

W minioną sobotę 23.09.2017 miałem przyjemność zagrać z Hubertem w Bolt Action. Graliśmy na wczesno-wojennych listach armii odgrywając radziecko-fińskie starcie z Wojny Zimowej 1939.

Graliśmy po 1200 punktów na stronę, Hubert miał 16 kości rozkazu, a ja miałem 13. Pomijając ilość kości, Huberta na stole było więcej i stół był cokolwiek mały bo tylko 48 na 48 cala (cud, że był – dzięki dla Rafała z Planszówczki) – Planszóweczka spodziewała się całej Drużyny Pierścienia, stąd ten jeden stół to było i tak dużo.

Poniżej trochę zdjęć (od ostatnich do pierwszych – nie wiem czemu tak się stało, zamieszczałem od pierwszego do ostatniego):

Rosjanie wdarli się do okopu, niestety Finowie oblali morale i do walki wręcz nie doszło.

Oddział NKVD uderzył do walki wręcz na fińskich weteranów – chwilę później został rozbity.

Byle dobiec do okopu:

Zdaje się, że zrobiłem mniej istotnych zdjęć niż ostatnio (na żadnym nie widać bohaterskiego BA oraz Boforsa). Gra była wyrównana i zakończyła się remisem.

Podsumowanie:

  • fińska piechota w tym Sisi jest bardzo dobra, nawet bez broni maszynowej. Wszyscy piechurzy mieli tough fightera, broniąc się byli niebezpieczni w walce wręcz.
  • dobrze ustawiony Bofors (prawa strona planszy) celnym ogniem pozbył się T-28, co umożliwiło dalszy opór.
  • BA-10 – płonęła, miała 7 pinów, ale przetrwała do końca gry i zniszczyła BA-10 Huberta – w tym przypadku ciężko nazwać to inaczej niż fartem.
  • pierwszy raz od kiedy gram w Bolt Action mój moździerz w ogóle trafił – jego ofiarą padł z DSK z uszczuploną, bo trzy osobową załogą (czwartego członka zdjęła rusznica przeciwpancerna).
  • fiński snajper – działał dobrze, ale jego potencjał nie został w pełni wykorzystany.

Front wschodni, czyli dalsze potyczki z Pawłem  sobota, Kwi 22 2017 

W sobotni poranek stanęły w szranki oddziały Armii Czerwonej i SS. Celem było zdobycie dwóch punktów, co udało się Pawła żołnierzom. Armie złożyliśmy na podstawie ogólnych selektorów, graliśmy na 1500 punktów na stronę w Planszóweczce w domu handlowym Astra. 

Trochę zdjęć z tego starcia:

Początek był naprawdę obiecujący dla Armii Czerwonej, potem było już tylko gorzej. 

Zwycięstwo przypadło Pawłowi. Cała gra była bardzo wyrównana, było parę zwrotów akcji takich jak zniszczenie w walce wręcz elity SS przez świeżych rekrutów Armii Czerwonej czy strata całego oddziału inżynierów nim w ogóle cokolwiek zrobili. 

Wnioski z gry:

  1. Rusznice nie są takie złe, jeśli są regularne. 
  2. MOździerz nigdy w nic nie trafił, chyba jednak muszę przerzucić się na Katiuszę, ta chociaż strzela obszarów. 
  3. Zis-3 to całkiem dobre działo. 

Odra-Wisła 1944—45 wtorek, Mar 14 2017 

Bolt Action w grze:

Kilka zdjęć z sobotniej gry w Planszóweczce (Astra – Wrocław). 

Była to moja pierwsza gra na 1200 punktów, a czwarta w ogóle. Starcie było bardzo wyrównane, pełne zwrotów akcji i zdaje się nie policzyliśmy wyników. Wydaje mi się, że mój przeciwnik miał nieznaczną przewagę, dzięki obecności swoich oddziałów w pobliżu dwóch składów zaopatrzeniowych. Oddziały za wyjątkiem snajperów i obserwatorów wystawialiśmy wychodząc nimi z brzegu planszy. Pierwsza tura i pierwsze straty, snajper ukryty na kościelnej wieży zlikwidował pancerzownicę i sam padł od niemieckiego snajpera. Strata obserwatora w drugiej turze też była mało przyjemna. Pojazdy pancerne po obu stronach robiły raczej za pozycje umocnione, chociaż Stuh przeciwnika wykazał się większą mobilnością. 

Obserwacje:

  • Ciężarówki bez ckm wydają się  mało przydatne w późniejszych turach. 
  • Niedoświadczone rusznice przeciwpancerne – miałem trzy, na sześć tur rozgrywki nie wykazały się niczym szczególnym. 
  • Moździerz – w nic nie trafił. 
  • Radzieccy zwiadowcy – na pewno jeszcze nie raz wrócą na stół. 
  • Darmowa piechota – jeden z bardziej zasłużonych oddziałów w tej bitwie. 

Pozostaje dalej grać i wyciągać wnioski z własnych błędów. 

Kingdom of Equitaine – piesze rycerstwo czwartek, Paźdź 6 2016 

W przeciągu ostatniego roku, po wielu latach przerwy udało mi się rozegrać pewną ilość gier z kumplem grającym krasnoludami – najważniejsze w tym, że moi Bretończycy przestali się kurzyć. Sęk w tym, że armię czasem trzeba rozwinąć o brakujące formacje, jedną z nich są piesi rycerze którzy pojawili się w końcu w 9th Age. Obecnie zastanawiam się nad poniższymi figurkami firmy „Norba Miniatures” bardzo ładne modele i na pierwszy rzut oka są iście bretońscy.

foto-10-510x600

W planach rzeczy które kiedyś będę chciał kupić zostają rycerze próby oraz pielgrzymi wraz z relikwią, a póki co zostaje mi sporo figurek do pomalowania, które same się nie pomalują.

Wojenny Młot na LARPie w Rosji poniedziałek, Paźdź 3 2016 

Ostatnio dzięki udostępnianiu przez znajomemu dane mi było zobaczyć zdjęcia z Wojennego Młotka w Rosji, coś pięknego: galeria zdjęć z Forest of Gloom.

Moi faworyci:

warhammer-fantasy-larp-game-russia-moscow-2016-02

Oficjalna strona wydarzenia jest w języku rosyjskim.

 

Parravon – miasto ogrodów sobota, Wrz 10 2016 

Po paru latach od zarzucenia pisania wracam do odłożonego i zapomnianego projektu opisu bretońskiego miasta Parravon oraz jego okolicy. Mam zamiar użyć następujące źródła – podręczniki do Warhammera I&II edycja, podręczniki armii bretońskiej do V&VI edycji, nowele Ogrodnik z Parravonu oraz wspomnienia z życia Genevieve – gdzie Parravon został najechany przez czarnoksiężnika Drachenfelsa. Oczywiście pod uwagę wezmę także dodatek o Bretonni do II edycji Warhammera RPG oraz Liczmistrza.

Co do liczby ludności 7,500 populacji z Liczmistrza traktuję jako liczbę domów, tak więc po przemnożeniu razy 3-4 miasto będzie mniejsze od miast Imperium czy Tilei, ale duże na standardy królestwa.

Parravon

Oczami mieszkańców Starego Świata:

„Po bez mała dwóch tygodniach podróży z Nuln osiągnęliśmy nasz cel – bretońskie miasto Parravon. Od opuszczenie ziem rodzimego Reiklandu nasza trasa wiodła przez Góry Szare, wyjęte spod władzy ludzi, pełne band orków, bandytów i wszelkiej maści potworów. Tym razem jednak obyło się bez większych problemów – gdyż wędrowaliśmy w dużej karawanie z silną eskortą. Miasto ogrodów jak bywa zwany Parravon jest pierwszym większym ośrodkiem miejskim w Bretonii. Jest to jedno z najpiękniejszych miast jakie w życiu widziałem. Jeśli chodzi o miasta królestwa bije na głowę wszystkie pozostałe, nawet mimo podobno ciążącej nad nim klątwy. Parravon jest czysty, pełno w nim zieleni i ptaków. Od wschodniej strony długiego na sześć kilometrów, położonego wzdłuż wysokiego na 50 metrów klifu miasta strzeże zamek książęcy. Monumentalna forteca posiada dwa pierścienie murów, za pierwszym niższym znajdują się książęce ogrody, liczne stajnie oraz budynki służby i zbrojnych. Twierdza jest połączona z miastem murem, przy okazji strzeże dwóch bram miejskich – północnej oraz południowej – wiodącej przez jedyny w tym rejonie most na rzece Grismerie. Od północnej strony wysoki klif stanowi naturalną ochronę, od strony rzeki miasto jest chronione niewysokim murem wzmocnionym łańcuchem wież. Przy murze znajduje się wiele zacnych ogrodów. Do miasta można się dostać także rzeką, łodzią lub jednym z dwóch promów które mają swoją przystań w rzecznym porcie.”

                                                                       eks rajtar Werner von Grunwald

 

„Bez wątpienia najpiękniejsze miasto Bretonii. W przeciwieństwie do pozostałych miast posiada sprawną kanalizację, ulice są wybrukowane kostką z okolicznych kamieniołomów a liczne strumienie i górskie rzeki dostarczają miastu czystej wody. Książęta Parravonu odznaczali się od pokoleń mądrymi i sprawiedliwymi rządami. Dzięki ich nadaniom mój lud zaczął chętnie osiedlać się w mieście ogrodów. Trzy setki moich braci poległo stawiając opór demonicznej hordzie czarnoksiężnika Drachenfelsa. Zginęła wtedy ponad połowa ludności miasta. Ocaleli jedynie obrońcy donżonu oraz ci którym udało się schronić czy to u naszego ludu czy też uciec na południe, za rzekę Grismerie. Trud przodków został uszanowany przez władców nadaniem licznych przywilejów mojemu ludowi.

                                                           Thorin Oakshield, mistrz górników z Parravonu

„Według statystyk prowadzonych przez miejscową świątynię Vereny w mieście w 2510 roku mieszkało 7500 mieszkańców, z czego 750 należało do krasnoludzkiej rasy, 250 było potomkami Niziołków osiadłych w mieście w czasach Trzech Imperatorów. Wśród wspomnianej liczby ludności znalazło się 500 ludzi pochodzących w większości z Imperium, ale także z Tilei oraz Kisleva – w większości potomków ludzi którzy uciekli do Imperium w czasie wieku Trzech Imperatorów. Wśród znaczniejszych obcokrajowców ze wschodu można wymienić ambasadora Imperium, pochodzącego z Wissenlandu barona Wilhelma von Sapponatheim. Żaden elf nie mieszka w mieście na stałe.”

                                                           Rajtar Imperialny, podróżnik

Dane z roku 2510 nie są pewne, prawdopodobnie chodziło o liczbę osób płacących w mieście podatki a także kapłanów i szlachtę. W 2520 rok wg szacunków kapłana Vereny Ulricha Schulza odwiedzającego to miasto liczba mieszkańców wynosiła około 22,500. Wśród tej liczby najwięcej było ludzi, resztę stanowiły krasnoludy których populacja wg nich samych wynosiła 1,500 oraz niziołki których liczbę szacowano na 750. W mieście nie zauważono gnomów ani elfów, ale pierwsza z tych ras często mieszka wśród krasnoludów – swoich kuzynów, a elfy bywają okazjonalnie w mieście.

„Garnizon książecy jest znacznie mniejszy od dowolnego imperialnego regimentu piechoty i liczy około 500-700 żołnierzy, strażników a także niewielki kontyngent rycerzy. Straż miejska liczy 120 ludzi, dowodzona przez Henriego de Viereville oraz Jeana Lascarte. Dodatkowo murów miejskich strzegą książęcy halabardnicy i łucznicy w liczbie 300. Liczba zbrojnych w mieście szacowana jest na 200, z czego niemal połowa z nich posiada niewielkie nadania w mieście oraz pobliżu. Osobną, w pełni uprzywilejowaną grupę stanowią rycerze księcia oraz ich służba liczący łącznie 120 mężczyzn. Dodatkowo obronę murów wzmacniają liczne balisty, katapulty oraz jedna armata podarowana przez władcę Karak Baraz.”

 

Spis najważniejszych miejscowości Księstwa Parravonu:

najwazniejsze-miejscowosci-ksiestwa-parravonu

9th Age – Wojenny Młot w nowej, lepszej odsłonie. środa, Wrz 7 2016 

5302-a3c16c0f-large

Stary Świat w moim sercu pozostanie wiecznie „żywy” i żadne Sigmar’s Age go nie zastąpi. Wielki ukłon dla twórców 9th Age – to co było dobre w starym, uwielbianym Młotku będzie alternatywą dla tych wszystkich, którym wizja GW nie odpowiada.

Dla wszystkich miłośników Bretonii dobra nowina – armia ta dostała porządną aktualizację (kryją się pod nazwą Kingdom of Equitaine).

Pozostaje tylko grać, czego sobie i wszystkim życzę.

 

Następna strona »