Drużynowa kampania – Charków 1943 sobota, Kwi 28 2018 

Zaczęliśmy grać kampanię którą zaproponował nam Hubert. Było to pierwsze starcie w naszej kampanii pomiędzy rosyjskimi zwiadowcami, a niemieckimi oddziałami SS. Więcej o detalach kampanii na Planszóweczka.pl. Problem kampanii jest taki, że gra dalej to co przeżyje bitwę.

Poniżej trochę zdjęć z samej rozgrywki. Naszym celem był skład amunicji porzucony w pobliżu kościółka na środku planszy. Graliśmy na 1000 punktów na stronę bazując na Charkowie (z pewnymi modyfikacjami jak np. BA-10 dla Rosjan).

Oto stan początkowy moich zwiadowców, cała armia zmechanizowana:

DSC_0617

Weterani z SS Dominika z Kostki Domina:

DSC_0618

Snajper radziecki znalazł pozycję na dachu, gdzie dość długo krył się pod ostrzałem.

DSC_0619

Armia Czerwona w natarciu.

DSC_0620

SS w kontrnatarciu.

DSC_0621

T-34 i BA przebijają się wśród cienia drzew.

DSC_0624DSC_0625

Niemiecka piechota korzysta z osłony Pz IV.

DSC_0626

Pionierzy pod osłoną Hanomaga powoli skradają się do składu broni.

DSC_0627

I dwie szóstki na morale piechoty… po czym przez bezruch oberwali z haubicy.

DSC_0628

Radziecka piechota z bronią maszynową próbuje zająć dogodną pozycję do wypadu na pionierów.

DSC_0631DSC_0632

BA próbuje ratować sytuację i wykurzyć pionierów. Strzał z działa mimo, że celny niewiele robi, seria z dekatriewa trafia ponad głowami Niemców.

DSC_0633

Zza planszy wyskakują radzieccy zwiadowcy.

DSC_0634

W środku się zakotłowało, miotacz ognia spalił BA.

DSC_0636

T-34 za to odstrzelił Pz IV.

DSC_0637

Radziecka piechota z pistoletami maszynowymi próbuje przepędzić pionierów, niestety bez większego skutku.

DSC_0639

Transporter po eliminacji jednego artylerzysty w kolejnej turze przechodzi w Ambush.

DSC_0640

Ostatnie chwile piechot z bronią maszynową, miotacz ognia eliminuje wszystkich pozostałych przy życiu.

DSC_0642

Ostatnia tura gry, szósta – siódmej nie było dzięki temu, że Dominik wyrzucił trójkę.

DSC_0643

To co ze mnie pozostało przy życiu:

DSC_0645

I z Dominika:

DSC_0646

Gra tak jak każda rozgrywka z Dominikiem była przyjemna i właściwie należałoby grać częściej, bo trochę zasad się zapomniało. W kościach rozkazu w paru turach miałem kompletnego pecha losując szare kości, a nie jedynie słuszne czerwone. I to nie było problem dwóch czy trzech kości, a pięciu czy sześciu, co kompletnie uniemożliwiło działanie.

Podsumowanie:
– grało się bardzo przyjemnie, mimo przegranej – punktowo zadaliśmy sobie podobne straty, ilościowo wyeliminowano więcej Rosjan, bo 16 wobec 9 Niemców. Kolejna gra z takimi stanami może być mało przyjemna dla każdego z nas.

Reklamy

Warhammer Quest – ciąg dalszy sobota, Mar 24 2018 

Kontynuując naszą dalszą przygodę z Warhammer Questem, po łomocie jaki dostałem grając Finami przyszło mi wejść do lochów z Mańkiem, Dominem i Pawłem (mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem).

Tym razem nie będę robił jakiegoś rozbudowanego opisu jak ostatnio

DSC_0485DSC_0487DSC_0488DSC_0489DSC_0490DSC_0491DSC_0492DSC_0493

Zwycięstwo nad bandą kilku minotaurów które kuszone zapachem ludziny, krasnoludziny i elfiny weszły za nami do lochu!

DSC_0494DSC_0495DSC_0496DSC_0498DSC_0500DSC_0501

Stary Świat pożera najlepszych swoich synów…

DSC_0505

I drugie podejście.

DSC_0510DSC_0511DSC_0512

Marny koniec, w jakimś lochu pod jakąś zapadłą dziurą.

DSC_0513

Podsumowanie:
– mimo, że gra z nami wygrała, to nadal mam ochotę w nią grać.

Wojna Kontynuacyjna sobota, Mar 24 2018 

Z braku motywacji kilka zdarzeń z niecałego miesiąca temu wrzucam dopiero teraz. Mam nadzieję, że zmotywuję się tym do częstszego grania i malowania.

03.03.2018 zagrałem Finami przeciwko Armii Czerwonej Huberta. Graliśmy na 1200 punktów na stronę. Poniżej prezentuję wam zdjęcia ze starcia którego na pewno długo nie zapomnę.

DSC_0458

Fińska piechota próbuje zająć dogodne pozycje, wobec zbliżającego się liczniejszego wroga.

DSC_0459

Armia Czerwona w natarciu. T-34 schował się obok młyna.

DSC_0460

Finowie wpadli pod ostrzał T-34, w natarciu drużyna z batalionu karnego Huberta.

DSC_0461

BA towarzyszy piechocie, niestety zdałem sobie sprawę, że ciężko będzie wygrać to starcie. Błędy z początku gry odbijały się tutaj z hukiem.

DSC_0462

Próba wypadu w stronę kościoła zakończyła się porażką.

DSC_0463

Próba ataku z lewego skrzydła, również zakończona porażką.

DSC_0464

BA próbował ustrzelić snajpera kryjącego się w dachu, niestety bez skutecznie.

DSC_0465

Drużyna z batalionu karnego bohatersko naciera.

DSC_0466

Ostrzeliwanie się z ckm i drużyną Huberta, by chwilę później wkroczyć do domu. Bofors dzielnie szachujący ulicę poniżej.

DSC_0467

Zamiast zamkniętych budynków wolałbym chyba jednak trochę ruin w których mógłbym znaleźć solidną osłonę.

DSC_0468

Stagnacja.

DSC_0469

Robi się coraz gęstsza atmosfera.

DSC_0470

Kolejne piny i straty cennych weteranów.

DSC_0472

Moździerz zdaje się w nic nie trafił, ale motywował do ruchu.

DSC_0473

Próba natarcia przez otwarte pole zakończona olbrzymimi stratami.

DSC_0474

BA unieruchomiło T-34.

DSC_0476

Ręka operatora zadrżała od wybuchów, budynek zajęty, ale za późno, bo gry już uratować nie mogłem.

DSC_0477

Topniejące oddziały walecznych Finów.

DSC_0478

Sturmi „Lea” w akcji, postanowiłem ubić T-34 strzałem w tył, w ostateczności gdy już byłem na idealnej pozycji otrzymał strzał z ciężkiego moździerza 120 mm i został opuszczony przez załogę.

DSC_0479

W desperackim akcie BA próbowała rozwalić T-34.

DSC_0481

Kolejny oddział który zginął walcząc do końca.

DSC_0482

W raz ze stratą BA, Sturmi i znacznej części weteranów pozostali przy życiu Finowie ulegli Armii Czerwonej.

DSC_0483

Podsumowanie:
– błędem było rozrzucenie wojsk po całym stole, zamiast skupieniu się na jednym skrzydle,
– mimo, że większość Finów była weteranami, to ginęli jak muchy od zmasowanego ognia przeciwnika,
– brak zdecydowania w trakcie, zbyt pasywna gra sprzętem pancernym.
– gra z rodzaju tych, które należy zapamiętać i nie powtarzać wszelkich błędów w niej zrobionych.

 

Warhammer Quest – czyli powrót do klimatu WFRP I ed. i WFB V ed. Niedziela, Lu 25 2018 

W mroźną sobotę 24.02.2018 przenieśliśmy się w Planszóweczce do czasów w których miłościwie nam panuje Imperator Karl-Franz, a Stary Świat ma się jeszcze mieć dość długo dobrze w swej klasycznej postaci. Niestety bogowie o nas zapomnieli: przede wszystkim Ranald nie obdarzył nas szczęściem, a i tak każdy z naszych bohaterów trafił do królestwa Morra.

Pomysł by zagrać właśnie w Questa padł od Mańka z Maniexite i szybko znalazła się grupa chętnych by udać się na wydarcie lochom relikwii i złota. Zagraliśmy w zmieniającej się ekipie: Mańka, Cacymiła, Łukasza, Pawła, Franka oraz mojej.

Pierwsza gra (tak, zagraliśmy ich trzy albo cztery – jedna zdaje się nie miała zdjęć i to ta w której wyszliśmy cało). To zdjęcie może wydawać się niewyraźne, ale najważniejszy element naszej gry jeśli chodzi o fazę magii jest na pierwszym planie.

DSC_0456

Następnym razem poprawię się jeśli chodzi o jakość zdjęć – wyrzucenie jedynki (zwanej pałą) w fazie magii sprawia, że losuje się potwory, tak więc grupa już po wejściu do lochu zaatakowała przez wynaturzone szczury którym żaden kot nie jest straszny.

DSC_0458

Brudni brzydcy i zieloni, pojedynczo nie są potężni, ale w grupie są niebezpieczni, co pokazała nasza ostatnia rozgrywka.

DSC_0459

Skaveny za każdym rogiem, aż chciałoby się znaleźć Magię i Miecza z In Memoriam o tych stworzeniach które czają się podobno za każdą skałą i w każdym krzaku.

DSC_0463

I koniec dla połowy drużyny, komnata się zawaliła i kto nie dobiegł w stronę wyjścia zginął na miejscu. Tak zginął pierwszy bohater którym grałem, krasnolud Gimli wraz z barbarzyńcą z dalekiej północy, którego imię było ciężkie do wypowiedzenia.

DSC_0464

Druga gra w której zagraliśmy w trójkę, tym razem w składzie elf, czarodziej i bretoński rycerz.

DSC_0465

Wyskoczył minotaur Nurgla, mocno zmutowany przez swojego mrocznego boga.

DSC_0466

Po zabiciu przeklętego stwora drużyła ruszyła dalej.

DSC_0471

Kolejna oczyszczona komnata.

DSC_0472

Kombinacja pała plus komnata docelowa wiąże się z dużo ilością pomiotów Chaosu który w dużej liczbie potrafi być kłopotliwy nawet dla najlepszych wojowników Starego Świata.

DSC_0473

Kolejne pały wywołały zamknięcie drzwi do głównej komnaty oraz pojawienie się błądzącego po tunelu minotaura Nurgla. Gra skończyła się śmiercią całej drużyny.

DSC_0476

Trzecia gra – zagraliśmy w piątkę, czterech podstawowych bohaterów z Warhammer Questa oraz bretoński rycerz. Pała na start i snotlingi zgotowały zasadzkę niczemu nie spodziewającym się bohaterom.

DSC_0477

Karty z opisem, ta mi się spodobała.

DSC_0478

Wyjątkowo pusto w tym tunelu.

DSC_0479

Przed wyruszeniem w drogę, należy zebrać drużynę.

DSC_0481

Cisza przed burzą.

DSC_0483

Zdaje się, że kolejna pała w fazie magii.

DSC_0484

Heroiczna szarża krasnoluda Franka.

DSC_0485

I kolejna pała przywołująca minotaura Nurgla…

DSC_0486

Minotaur rozkłada się w czeluściach swego Ojczulka.

DSC_0487

Niestety za słabo protestowałem, by mimo zniknięcia jednego gracza ktoś przejął jego postać.

DSC_0488

Czterech wspaniałych.

DSC_0489

Pełni zapału docieramy do kolejnego pomieszczenia gdzie…

DSC_0490

Tak wygląda rozstawiony loch z Warhammer Quest.

DSC_0491

… gdzie czeka pluton egzekucyjny…

DSC_0493

…a chwilę później pada kolejna pała w fazie magii generując na naszych tyłach kolejne potwory.

DSC_0494

W nierównej walce na dwa fronty ginie elf i czarodziej.

DSC_0495

Chwilę później ich los podzieli rycerz Próby oraz barbarzyńca z starej dobrej Norski.

DSC_0496

Podsumowanie:

  • Mam nadzieję, że jeszcze zagramy w tą grę, bo w odpowiednim gronie gra się bardzo sympatycznie, mimo, że nie jest to łatwa rozgrywka. Mogę wręcz stwierdzić, że pierwszy raz był ciężki i motywujący by spróbować kolejny raz.
  • Zbyt wiele złych rzutów w fazie magii (pała rzucana co turę) utrudnia dojście do końca, a jeśli rzuci się tą pałę w głównej komnacie, to bardzo zmniejsza szansę na przejście.
  • Jeżeli w komnacie leży zwrócony w głupią stronę sarkofag z Wojownikiem Chaosu i otacza go parunastu strzelców orków i goblinów, to też istotnie zmniejsza szansę na wyjście żywym z lochów.
  • Jeżeli I edycję WFRP reklamowali z tyłu: „Wkrocz w rzeczywistość gry Warhammer Fantasy Roleplay – w ponury świat niebezpiecznych przygód” to Warhammer Quest powinien mieć jedno słowo więcej – „… bardzo niebezpiecznych przygód.”
  • Oby Games Workshop zrobiło kiedyś reedycję tego cuda, bo z chęcią bym się zaopatrzył we własną kopię (czasem marzenia się spełniają). Te stare figurki orków czy snotlingów przypomniały mi czasy młodości.
  • Podręczniki do gry które miałem okazję poprzeglądać przypomniały mi czasy fascynacji I edycją WFRP oraz V edycją WFB – gra nie jest trudna jeśli chodzi o zasady, trudne są przeciwności losu, ale kiedyś odkryjemy jak z nimi walczyć.

Warhammer Fantasy Battle – powrót do przeszłości sobota, Lu 17 2018 

W sobotę 17.02 zagraliśmy w Planszóweczce w ramach powrotu do korzeni w 6 edycję WFB (właściwie to trochę w 6 i trochę w 7 – w sumie cały czas myślałem, że mam podręcznik do 6, a jednak to był podręcznik do 7). W grze na 1400 punktów wzięły udział trzy armie: na 1400 punktów wampiry Mańka z Maniexite oraz jego przeciwnicy: krasnoludy Rafała z BarakVarr oraz moja Bretonnia (trochę przykrył ją kurz).

Jako ta dobra strona wymieszaliśmy się odrobinę i lewe skrzydło osłaniali rycerze Graala z paladynem na czele, drugie skrzydło ubezpieczali rycerze królestwa wraz z doborową kompanią łuczników z baronii Beauville. Krasnoludzka elita w postaci elitarnej katapulty oraz świetnych strzelców i długobrodych stanowiły podporę centrum.

Czary oczywiście wylosowałem jak zwykle do niczego, z szkoły życia 1 i 4 to naprawdę średni wybór patrząc na to 4 na ożywieńców Mańka, magią Bretonni byli Graale, magią Krasnoludów było strzelanie (krasnoludzka katapulta trafiająca co turę – to piękna sprawa).

Poniżej trochę zdjęć:

DSC_0409DSC_0410DSC_0411DSC_0412DSC_0413DSC_0414DSC_0415DSC_0416DSC_0417

Łucznicy na czele z Pierre z Abeville znaleźli w ruinach beczułkę starego wina, dzięki temu wzniecili w sobie odwagę („Pierre, jak to nie strzelisz mu w oko, to ludojad! Ja – jak to nie strzelę, strzelę!). Po pierwszej salwie ubili trzy ghoule które następnie nie zdały paniki i prawie uciekły z pola bitwy.

DSC_0418DSC_0419DSC_0420DSC_0421DSC_0422DSC_0423

Piękno bretońskiej kawalerii, stoicki spokój, sztandar i wiara w Panią.

DSC_0424

DSC_0425DSC_0426

Co to za „szmata” na polu i krzyczy w jakimś dziwnym narzeczu, czyż ona nie obraża naszej Pani? Strach na wróble czy co?

DSC_0427

Bretońskie dziewczyny czują się dobrze w towarzystwie krasnoludów, od czasu do czasu 😉 .

DSC_0428DSC_0429DSC_0430DSC_0431DSC_0432

Długobrodzi zgodnie z tradycją utrzymali centrum pola bitwy walcząc o ostatnie beczki limitowanej edycji Bugmana XXX.

DSC_0433DSC_0434DSC_0435DSC_0436

Gabrielle i bitwa, nie mogła ich niestety wesprzeć czarami poza pozycją numer 1 z loży życia, w czym zdała egzamin.

DSC_0437DSC_0438DSC_0439DSC_0440DSC_0441

Zombie rozbiły oddział walecznych łuczników, nieliczny wrócili do obozu.

DSC_0442DSC_0443DSC_0444DSC_0445DSC_0446DSC_0447DSC_0448

Tancred de Beauville i jego rycerze Graala zaczęli polowanie na wampira, który zniknął wśród nastającej nocy.

DSC_0449

Podsumowanie:

– po pierwsze uwielbiam grać z Mańkiem i zacząłem lubić grać z Rafałem za klimat (pierwszy raz graliśmy, a umawialiśmy się od paru miesięcy),
– po drugie liczę na jakiś sojusz baronii Beauville z twierdzą-portem Barak Varr,
– po trzecie – mimo tego, że WFB nie jest wspierany, to nadal jest to piękny system w który warto grać, zwłaszcza, że są ludzie którzy potrafią w to grać dla czystej zabawy (a my sobie zaczęliśmy przypominać ten system, u mnie ostatnio był 9th Age, ale to nie to),
– po czwarte wiem, że popełniłem błędy i w księdze uraz u moich krasnoludzkich braci są wypomniane.

Rezultat:

-sprzymierzone siły bretońsko-krasnoludzkie wygrały, ale gra była bardzo zrównoważona i nie było to totalne zwycięstwo tych dobrych (wampir uciekł i będzie poszukiwany przez poszukiwanych przeze mnie rycerzy próby).

Błędy:

– jak na WFB mieliśmy terenów pod Warheima, Bolt Action czy Frost Grave, za wiele na WFB – przynajmniej jak dla mnie, ale zawsze coś nowego,
– moja kawaleria – powinna na te 700 punktów stanąć w jednym miejscu, ale to jest moje zdanie – rycerze Graala za długo wracali po udanej szarży,
– łucznicy – powinni uciec przed zombie, zombie, zombie… na błędach się uczy.
– po stronie mojego sojusznika błędów nie widziałem.

 

6 czerwca 1944 sobota, Gru 9 2017 

Dzisiaj w domu handlowym Astra, a konkretniej w Planszóweczce zagraliśmy desant w Normandii. Połączone siły Anglo-Amerykańskie pod dowództwem Cacymiła, Pawła oraz moim zmierzyły się z Niemcami dowodzonymi przez Dominika, Huberta i Andrzeja.

Graliśmy mając po 800 punktów na każdego alianta, plus barki. Na każdego gracza grającego Niemcami było 600 punktów plus bunkry oraz po dwa pola minowe (połowę z nich zdjął ostrzał przygotowujący natarcie).  Zdziwiłem się brakiem Churchilla AVRE u Cacymiła – aż się prosił o pobyt w tej rozgrywce.

Szeregowiec Ryan – wersja figurkowa.

Demokracja nadchodzi – amerykański Sherman bardzo wsparł unieszkodliwienie słynnej acht-coma-acht.

Major Pawła poprowadził skutecznie natarcie w centrum – prawdziwy bohater z zwykłym Coltem 0.45. Sporo spustoszenia zrobił również samolot.

Jednak amerykański snajper okazał się być gorszy od rosyjskiego. Owszem, trafiał – ale nic nie zrobił.

 

I w końcu pancerzownica dopadła zapalniczkę Ronsona (mojego weterana – M4 Sherman’a).  Była to 8 albo 9 tura – Alianci mimo olbrzymich strat wygrali. Gra była bardzo wyrównana i dzięki Hubertowi który losował kości dość dynamicznie szła do przodu. Oby więcej takich gier!

Armia Czerwona vs Wehrmacht sobota, List 18 2017 

Zagraliśmy z Marcinem małą grę na tysiąc punktów na stronę. Wykazał się (trochę fartem) T-34-85 niszcząc Pumę i Hetzera.

Powrót do klasyki WFRP piątek, Paźdź 20 2017 

W ostatnim czasie zacząłem rozglądać się za starymi Citadelkami, kilka udało mi się wynaleźć na Allegro. Czekają na pomalowanie (po Finach albo po zbrojnych). Oto zdobycze:

Talvisota z Armią Czerwoną Huberta środa, Wrz 27 2017 

W minioną sobotę 23.09.2017 miałem przyjemność zagrać z Hubertem w Bolt Action. Graliśmy na wczesno-wojennych listach armii odgrywając radziecko-fińskie starcie z Wojny Zimowej 1939.

Graliśmy po 1200 punktów na stronę, Hubert miał 16 kości rozkazu, a ja miałem 13. Pomijając ilość kości, Huberta na stole było więcej i stół był cokolwiek mały bo tylko 48 na 48 cala (cud, że był – dzięki dla Rafała z Planszówczki) – Planszóweczka spodziewała się całej Drużyny Pierścienia, stąd ten jeden stół to było i tak dużo.

Poniżej trochę zdjęć (od ostatnich do pierwszych – nie wiem czemu tak się stało, zamieszczałem od pierwszego do ostatniego):

Rosjanie wdarli się do okopu, niestety Finowie oblali morale i do walki wręcz nie doszło.

Oddział NKVD uderzył do walki wręcz na fińskich weteranów – chwilę później został rozbity.

Byle dobiec do okopu:

Zdaje się, że zrobiłem mniej istotnych zdjęć niż ostatnio (na żadnym nie widać bohaterskiego BA oraz Boforsa). Gra była wyrównana i zakończyła się remisem.

Podsumowanie:

  • fińska piechota w tym Sisi jest bardzo dobra, nawet bez broni maszynowej. Wszyscy piechurzy mieli tough fightera, broniąc się byli niebezpieczni w walce wręcz.
  • dobrze ustawiony Bofors (prawa strona planszy) celnym ogniem pozbył się T-28, co umożliwiło dalszy opór.
  • BA-10 – płonęła, miała 7 pinów, ale przetrwała do końca gry i zniszczyła BA-10 Huberta – w tym przypadku ciężko nazwać to inaczej niż fartem.
  • pierwszy raz od kiedy gram w Bolt Action mój moździerz w ogóle trafił – jego ofiarą padł z DSK z uszczuploną, bo trzy osobową załogą (czwartego członka zdjęła rusznica przeciwpancerna).
  • fiński snajper – działał dobrze, ale jego potencjał nie został w pełni wykorzystany.

Front wschodni, czyli dalsze potyczki z Pawłem  sobota, Kwi 22 2017 

W sobotni poranek stanęły w szranki oddziały Armii Czerwonej i SS. Celem było zdobycie dwóch punktów, co udało się Pawła żołnierzom. Armie złożyliśmy na podstawie ogólnych selektorów, graliśmy na 1500 punktów na stronę w Planszóweczce w domu handlowym Astra. 

Trochę zdjęć z tego starcia:

Początek był naprawdę obiecujący dla Armii Czerwonej, potem było już tylko gorzej. 

Zwycięstwo przypadło Pawłowi. Cała gra była bardzo wyrównana, było parę zwrotów akcji takich jak zniszczenie w walce wręcz elity SS przez świeżych rekrutów Armii Czerwonej czy strata całego oddziału inżynierów nim w ogóle cokolwiek zrobili. 

Wnioski z gry:

  1. Rusznice nie są takie złe, jeśli są regularne. 
  2. MOździerz nigdy w nic nie trafił, chyba jednak muszę przerzucić się na Katiuszę, ta chociaż strzela obszarów. 
  3. Zis-3 to całkiem dobre działo. 

Następna strona »